Dawno, dawno temu… za siedmioma górami, za siedmioma rzekami żył magiczny ogrodnik. Cały świat mówił o jego ogrodzie, gdzie kwiaty rosły wyjątkowo dorodne. Były one oczywiście magiczne – zasadzone w jednej glebie mogły wymieniać się tym, co zgromadziły, a wszystkim były potrzebne sole z ziemi; pyłki, które przynosiły owady; promienie słoneczne oraz woda z pobliskiego strumienia.
Ogrodnik zaglądał co jakiś czas do swoich kwiatów i powtarzał im, że muszą o siebie dbać nawzajem i dzielić się tym, co mają.
-Każda z Was żyje w innym miejscu. Jedna ma więcej wody, inna promieni słonecznych, jeszcze inna soli z ziemi. Pamiętajcie proszę o tym i rozsądnie dzielcie się tym, co macie, aby każda z Was mogła rozkwitnąć – powiedział do trzech świeżo posadzonych stokrotek.
I tak wykiełkowały i rosły trzy siostry – Nina, Misia i Zdzisia. Nina zazwyczaj oddawała promienie słoneczne, bo ich zawsze miała najwięcej. Misia sole, bo rosła w najżyźniejszej glebie, a Zdzisia wodę, bo była najbliżej strumienia.
Były już dużymi pannami-kwiatami, gdy coś się zmieniło. Z dnia na dzień w strumyku zaczęło być coraz mniej wody. Na początku tego nie zauważyły, dopiero z czasem dotarło do nich, że nie mają już świeżych zapasów i trzeba korzystać z tego, co zgromadziły.
Na początku każda z nich sięgnęła do tego, co sama odłożyła wcześniej. Z czasem jednak, gdy i to zaczęło się kończyć, Nina, która zawsze była najbardziej oddalona od strumienia, zaczęła powoli usychać. Czuła, że ma już końcówkę swojej wody i postanowiła zareagować od razu. Poprosiła, więc siostry:
-Bardzo chce mi się pić . Czy mogłybyście oddać mi trochę swojej wody?
Misia i Zdzisia bardzo się zmartwiły i oczywiście postanowiły pomóc. Zdzisia od razu oddała cały swój zapas. Wszak zawsze to ona była najbliżej strumienia i na pewno sama również sobie poradzi. Misia natomiast zapytała siostrę:
-Ile wody potrzebujesz? Mam jeszcze trochę zapasów.
-Bardzo dziękuję. Już mam tyle, ile mi potrzeba. Wszystko dostałam od Zdzisi – odpowiedziała Misi Nina
Kolejne dni mijały, a deszczu wciąż brakowało. Zdzisia czuła się coraz gorzej bez wody. Cały zapas oddała, ale bardzo głupio byłoby jej poprosić siostry o pomoc. W końcu to ona zawsze je wspierała i dalej chciała czuć się silna i być tą, która daje, a nie tą, która potrzebuje pomocy. Naprawdę wstydziła się poprosić o wsparcie i przy tym przyznać, że tak nierozsądnie oddała wszystko, co miała.
-Może jutro przyjdzie deszcz? Jeśli nie, to w końcu poproszę Ninę i Misię – pomyślała Zdzisia
Przyszedł wieczór i zasnęła. Zasnęły wszystkie, a Zdzisia więdła coraz bardziej.
Wtedy do swojego ogrodu przyszedł ogrodnik. Postanowił przesadzić siostry w inne miejsce, gdzie płynął drugi strumyk. Zabrał jednak tylko dwa kwiaty, ponieważ trzeci już zwiędł.
Nina i Misia bardzo później płakały za siostrą, ponieważ wiedziały, że wody wystarczyłoby dla wszystkich. Nie spodziewały się i nie zauważyły, że Zdzisi jej brakuje.
Ogrodnik natomiast długo się później zastanawiał, jak to się stało, że to właśnie kwiatek, który był najbliżej źródła, zwiędł najwcześniej…


