Czas na kawę

Lilka, mała, śliczna 4-letnia blondynka o kędzierzawych włosach, właśnie otworzyła oczy. Przeciągnęła się, ziewnęła i przytuliła mocniej swojego ulubionego pluszowego, długouchego królika. Przykryła mocniej kołderką i miała tak jeszcze sobie poleżeć i pobyć, gdy z dołu dobiegły do niej głosy. I to nie byle jakie! Usłyszała brzdęknięcia, spokojną krzątaninę, delikatne skrzypnięcie szafek i stukot. Stukot jakby kubka o blat kuchenny. Wtedy doszedł do niej ten jeszcze jeden szczególny dźwięk tajemniczej maszyny, którą dorośli nazywają ekspresem do kawy. Wszystkie te dźwięki mogły znaczyć tylko jedno – mama już wstała ❤️

Lilka delikatnie spuściła swoje małe, bose stópki na podłogę, odrzuciła kołderkę i mocno złapała swojego ukochanego, puchatego, długouchego królika, przetarła oko i już tup, tup, tup, ciągnąc maskotkę za sobą, wyszła z pokoju i zaczęła schodzić na dół. W tym radosnym tuptaniu chciała przywitać tę jedną z najważniejszych na całym świecie dla niej osób. Ważniejszą nawet od jej długouchego, puchatego królika 🙂 a przecież wszyscy wiedzą, że to niełatwe!

Gdy tak schodziła, schodek po schodku, a przeszła ich zaledwie trzy, spojrzała jeszcze raz na mamę. Stała obok otwartych drzwi na podwórko, które nie wiadomo, dlaczego dorośli nazywają tarasem. Stała spokojnie i po prostu trzymała kubek. Wyglądała trochę jak ten posąg, który ostatnio widziały w tym dziwnym parku bez placu zabaw. Niesłychane, że nawet nie usłyszała schodzącej Lilki. Przecież ona zawsze wszystko zauważa! Najmniejsze kaszlnięcie, kwęknięcie, kichnięcie – wszystko wie i wszystko słyszy! Jak to możliwe, że teraz jej nie spostrzegła? Czyżby była zaczarowana?

I już miała schodzić dalej, gdy z góry usłyszała cichutkie “pssst!”. Jej wciąż zaspane, piękne niebieskie oczy spojrzały wyżej, gdzie stała za szczebelkami na piętrze jej starsza, i bardzo do niej podobna siostra Maja. Paluszek miała przyłożony do ust. Znak ten Lilka znała z tak wielu zabaw! Wiedziała więc, że trzeba iść cichutko, najciszej, jak się da, gdy ta rączką przywołała ją do siebie z powrotem na piętro. Lilka delikatnie na paluszkach podeszła do siostry, mając jednak grymas niezadowolenia na twarzy, bo chciała już usłyszeć głos mamy. Wróciła jednak i zapytała o co chodzi, ale bardzo, bardzo cichutko, bo przecież bawiły się w “pssst!”. I starsza siostra poważnym głosem nauczycielki, która przywołuje do porządku powiedziała:
– Lilka, nie idź teraz do mamy.
– Ale dlaczego? – zdziwiła się młodsza z sióstr.
– Bo dorośli mówili, żeby nie przeszkadzać, jak ktoś myśli – odparła pewnie starsza, choć sama nie do końca rozumiała o co chodzi tym wszystkim dorosłym. Lubiła jednak jak siostra patrzyła na nią z podziwem i zaciekawieniem, gdy mówiła jej coś poważnego. Czuła się wtedy taka ważna. Powiedziała zatem to tak, jakby to było coś najbardziej oczywistego na całym świecie, a Lilka już powinna to wiedzieć i rozumieć.
– A o czym tak mama myśli, że nie mogę iść się z nią przywitać?

I wtedy spojrzały na nią obie jeszcze raz. Mama tymczasem stała w tej samej pozycji i wciąż patrzyła w dal. A może wcale nie myśli teraz o niczym? A może jej myśli biegają teraz jak króliki po łące – szybko jedna za drugą? Albo płyną powoli jak chmurki na niebie?

I tak właśnie było… myśli mamy sunęły w jej głowie powoli, a ona do żadnej z nich się nie przywiązywała. Chwilę z jakąś pobyła, a później puszczała ją i dawała przyjść kolejnej. Myślała o tym jak pięknie zakwitło tamto drzewko jabłoni w oddali, jak już słońce ciepło ogrzewa jej twarz i jakie to jest przyjemne uczucie. Zatrzymała się chwilę na tym jak niesamowicie pachnie w ogrodzie i jak cudownie się to wszystko łączy z tą kawą w jej dłoni. Była po prostu tu i teraz. W spokoju. Nigdy nawet nie zdawała sobie sprawy, że tak naprawdę za to najbardziej lubi kawę. Za to, to znaczy za co zapytacie? Za to, że daje jej ten moment zatrzymania. Za to, że nie myśli o tysiącu spraw, które gdzieś na nią czekają tego dnia do zrobienia. Nie uwierzycie, ale nie myśli wtedy o obiedzie, o naczyniach do pozmywania, o praniu do zrobienia, o rachunkach do zapłacenia, ani nawet o zrobieniu dla Was śniadania. Za to ogląda świat, który jest wokół niej. Może są inne rzeczy, które właśnie za taki stan lubią dorośli?

Może przyjaciółka mamy za to właśnie lubi bieganie? A inny z jej znajomych chodzenie po górach? A ten daleki przyjaciel ze szkoły może właśnie dlatego tak bardzo lubi czytać książki? Pewnie każdy ma swoją ulubioną rzecz przy której lubi się zatrzymać! Tak jak wszystkie dzieci, gdy harcują w piaskownicy, bujają się na huśtawce lub bawią lalkami 🙂 Moment sam na sam z kawą dla dorosłych to właśnie taka chwila zabawy. A czasami nie sam na sam, ale z kimś innym z kim warto się zatrzymać. Może nawet porozmawiać o ważnych lub trochę śmiesznych sprawach. Pobyć w towarzystwie. W ciszy czy w rozmowie – ale razem, wspólnie, blisko.

Mama dziewczynek tymczasem wzięła kolejny łyk i jakby wróciła z innego świata. Spojrzała na zegarek, odwróciła się w kierunku schodów myśląc, że czas zawołać dziewczynki na śniadanie. Nie rozumiała dlaczego tymczasem one siedzą z przyklejonymi buziami do szczebelków i po prostu na nią patrzą zamiast do niej zejść jak zawsze.

Uśmiechnęła się tylko do nich, a one jak na znak, pobiegły do niej na dół, żeby zacząć ten nowy dzień.

Udostępnij:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Telegram
WhatsApp
Print

Sprawdź inne bajki: