Na zielonym wzgórzu, daleko gdzieś tam, było takie szczególne miejsce. Zupełnie niezwykłe! Spokojne, ciche, otoczone kilkoma puchatymi chmurkami, ozdobione pięknymi drzewami, do którego prowadziła szeroka i bezpieczna ścieżka.
Właśnie z tamtego miejsca można podziwiać wspaniały widok – na pola, na łąki, na kwiaty, na wioski i na wszystko, co uważasz, że warto tam zobaczyć.
Zamknij oczy, odetchnij tym świeżym powietrzem, zapachem trawy. Poczuj przyjemną temperaturę letniego wieczoru, i wyobraź sobie, że jesteś właśnie gdzieś tam. Leżysz na ulubionym kocyku, z ulubionymi myślami w głowie i z ogromną wiarą w środku, w duszy i w sercu, że zaraz spotka Cię coś magicznego! Coś na co się czeka tak bardzo, bardzo długo.
Wyobraź sobie, że otwierasz oczy, a na niebie, pięknym i ciemnym, szukasz właśnie ich – spadających gwiazd, które spełniają marzenia, które mają bajkową moc i gdy tylko je zauważysz, gdy pomyślisz o tych rzeczach, które tak bardzo, bardzo chcesz, żeby się ziściły – one przychodzą i siadają obok Ciebie.
I wiesz… one czekają, aż zawołasz ich tam jak najwięcej! Aż będzie ich tam całe mnóstwo! Bez liku! Małych, dużych i ogromnych!
Siadają i chcą Ci zajrzeć w oczy i w serducho, żeby lepiej zrozumieć, dlaczego właśnie ich potrzebujesz. I nie mogą się doczekać, żeby z Tobą o tym porozmawiać.
I właśnie teraz leżę na kocyku i patrzę w niebo na te błyszczące ogony moich spadających gwiazd, które skrzą się przeróżnymi barwami, i które cieszą się tak bardzo na nasze spotkanie, i pytam:
– Czy to prawda? Czy rzeczywiście się wszystkie spełnicie?
– To zależy tylko od Ciebie – odpowiadają mi z uśmiechem.
– Ode mnie? Nie rozumiem. Wytłumaczycie mi proszę?
– Ależ oczywiście! Możemy się spełnić. Ba! Nawet bardzo, bardzo tego chcemy. Dlatego tu jesteśmy. Nie powstałybyśmy bez Twojego marzenia. Błyszczymy, bo Ty w nas wierzysz, ale nie spełnimy się dopóki nie zwrócisz swoich myśli, gdzieś indziej – do swojego środka. Dopóki nie poszukasz, co tak naprawdę, ale tak zupełnie szczerze, powstrzymuje Cię żebyśmy zostały z Tobą na zawsze.
– Ależ nic mnie nie blokuje!
– Czy na pewno? – zapytały, przyglądając mi się uważnie.
I zamyślam się, i szukam, i muszę przyznać moim błyszczącym gwiazdom-marzeniom, że mają rację. Muszę się jeszcze dużo, dużo nauczyć, pokonać wiele lęków, wątpliwości, strachów, wymówek i zmienić całe mnóstwo błędnych przekonań. Wykonać cały ogrom pracy, żeby mogły zostać ze mną na zawsze.
– Rozumiem. Bardzo dziękuję, że mi to pokazałyście.
– Nie pokazałybyśmy, gdyby nas o to nie poproszono. A teraz idź, i krok po kroku, kawałek po kawałku pracuj, żebyśmy mogły się spełnić. My tutaj, na tym wzgórzu, będziemy siedziały, błyszczały, i cierpliwie czekały, aż będzie to możliwe.
I pomyślcie… takich magicznych miejsc, gdzieś tam, jest mnóstwo. Czasami to wzgórze. Czasami zwykła ławka. Czasami własny pokoik pełen zabawek. Gdziekolwiek chcecie, możecie zamknąć oczy i wyobrazić sobie spadające, kolorowe, błyszczące gwiazdy, które siadają obok Was i wspólnie rozmawiacie o tym, co zrobić, żeby mogły się spełnić, żeby mogły zostać z Wami już na zawsze.
I one, te gwiazdy-marzenia, i ja, trzymamy za Was mocno kciuki!
Powodzenia!


