I tam w ciemności, gdzieś pośrodku niczego, rodzi się płomyk. Rozświetla swą ciepłą barwą budzący się dookoła świat.
Przeciąga się, ziewa i językami-ogniami przeciera oczy. Ogląda się dookoła, ale poza najbliższym swoim otoczeniem nie widzi nic.
– Czy ten płomyk ma imię? – zapytacie.
– A co sprawiło, że się obudził?
– Dlaczego zaczął swym ciepłym blaskiem rozświetlać i otulać otoczenie?
Nie uwierzycie! Ale może spróbujecie? Przychodzi Wam coś do głowy?
To właśnie wy sprawiliście, że powstał! Naprawdę! Macie magiczną moc. Zupełnie niezwykłą i potraficie budzić nie jeden, ale milion, całe mnóstwo, czerwonych, ciepłych płomyków-pomysłów, które ogrzeją Was od środka. Ogrzeje was nadzieja, radość i ten cudowny smak marzenia, które może się spełnić. I one, te wszystkie płomyki, rodzą się właśnie tutaj – w waszych głowach i sercach.
W tej bajce, stoi ten nowy płomyk-nadzieja i drży. Niepewny, skrzy, bo nie wie jeszcze co dalej. Martwi się, co się z nim stanie. Czeka…
I ja też czekam, aż przyjdą do niego magowie, a będzie ich trzech. Każdy w pelerynie zapinanej na guziki aż pod samą szyję, wyszywanej magicznymi nićmi, które tańczą i zmieniają kształty na tej bajkowej tkaninie.
Przybyli magowie, ze spiczastymi kapeluszami, przy pasie przewiązanymi czarodziejskimi sakwami, białymi długimi brodami i wąsami takimi, że aż same się kręcą w spirale, zaciekawieni tym nowym płomykiem-ideą. Otoczyli go i uważnie mu się przyglądają, a on drży i językami ogniami, lękliwie zasłania oczy, bo nie wie, co ta wizyta dla niego znaczy.
– Kim jesteście? Czy dzięki wam urosnę, czy zgasnę? – pyta przestraszony płomyk.
– Och, przepraszamy. Jesteśmy tobą tak zainteresowani, że zapomnieliśmy się przedstawić. Ja jestem czarodziejem wzrostu – powiedział ten w czerwonej pelerynie, ze złotymi tańczącymi nitkami – W mojej sakiewce mam magiczny pył, którym, jeśli cię posypię, to buchniesz ogromny! Wielki! Zaczniesz wzrastać, latać i marzyć ogromnie! Nie będziesz widział żadnych ograniczeń. Niczego nie będziesz się bał. Będziesz lekki, a twój pomysł, ten dzięki któremu powstałeś, będzie radośnie tańczył dookoła.
– Cudownie! Brzmi naprawdę fantastycznie! – rozbłysnął w nadziei płomyk – Czy możesz zatem użyć tego pyłu jak najwięcej?
– Bardzo tego chcę! Tylko boję się, że wtedy zniszczysz swoimi płomieniami wszystko dookoła, a przy okazji sam się wypalisz. – odpowiedział czerwony mag.
– Ojej… Czy możemy temu zapobiec? Jak sprawić, żebyś użył swoich magicznych mocy tak, żebym nie zrobił krzywdy sobie i innym?
– Właśnie dlatego jesteśmy we trzech. My, rada magów, musimy wspólnie omówić, przemyśleć i ustalić, jak o ciebie zadbać, żebyś rozwinął i zrealizował swój piękny pomysł, wspaniałe marzenie, którym jesteś.
– Ja zadbam, płomyku, o to, żebyś wiedział na co uważać, żebyś miał świadomość co może pójść źle, co może się nie udać. Zaczniesz cały swój pomysł, dzięki któremy powstałeś, krytykować. Dosypując mój czarodziejski pył, możesz poczuć, że się dusisz, że malejesz, że podcina ci to skrzydła. I owszem, gdybym dosypał go za dużo lub działał sam, mógłbyś zgasnąć. Ponieważ jednak działamy we trzech, i każdy z nas jest ważny, i każdy z nas cię wzmacnia, to mój pył doda ci ochrony. Pomoże ci się dłużej palić, wiedząc dokładnie co może ci zagrażać i nie pozwoli ci zniszczyć otoczenia – powiedział czarodziej ubrany w czarną pelerynę, na której zielone nici tańczyły radośnie.
– Ja natomiast, twój płomień, rozbuchany przez czerwonego czarodzieja i zabezpieczony w świadomość oraz wiedzę przez czarnego maga, wzbogacę o jasność, co musisz zrobić, żeby twój plan-marzenie się spełniło. Będziesz potrafił rozpisać konkretne kroki, zrozumiesz co musisz zrobić, żeby ominąć przeszkody, które mogłyby cię zgasić – powiedział mag w niebieskiej pelerynie, z niezwykłymi ruchomymi, wzorami z białych nici.
– Pamiętaj, płomyczku, jesteśmy przy Tobie właśnie we trzech, bo każdy z nas jest bardzo ważny. Jeden rozdmuchuje marzenie, drugi daje jasność, jaki stworzyć plan, żeby je zrealizować, a trzeci doda ci świadomość, co mogłoby pójść nie tak, żebyś mógł ten plan wzbogacić, ulepszyć i dalej oświetlać, ocieplać swoją najpiękniejszą wersję jak najdłużej.
I stanęli we trzech, odmierzyli i dodali dokładnie tyle pyłu i magii ze swoich sakiewek, ile było trzeba. Dokładnie tyle, że zrobiło się ciepło, jasno, przyjemnie. Po prostu bajkowo i magicznie.
A płomyk już nie drżał. Czuł za to, że świeci pewnie w tej ciemności i czeka na kolejne płomyki-pomysły, płomyki-marzenia, żeby również powstały i ogrzewały serce i rozświetlały mrok. Wspólnie z pomocą trzech magów, którzy przechadzają się między nimi (oby nigdy żaden z magów się nie zgubił!) stworzą bardzo, BARDZO szczęśliwą krainę. Pełną zrealizowanych pomysłów.
Szukaj tych płomyków w swojej głowie i serduszku. Do każdego z nich zapraszaj tych trzech magów – w czerwonej, czarnej i niebieskiej pelerynie, z tańczącymi- wirującymi nitkami. Nie zapominaj nigdy o żadnym i pozwól im dbać o to, żeby była to ciepła, radosna, ogrzewająca od środka kraina.
Wszyscy czekamy na to, żeby tych płomyków powstawało jak najwięcej! 🙂
Ilustracja: Oliwia Matuszak (10 lat :))
———————————————————————————————————————————————————————————————–
Bajka inspirowana modelem Walta Disneya (Metoda Disneya). Jest to technika kreatywnego myślenia i planowania projektów, która polega na przejściu przez trzy perspektywy: Marzyciela, który generuje nieograniczone pomysły; Realisty, który analizuje ich wykonalność i planuje kroki; oraz Krytyka, który wyłapuje wady i słabe punkty, by ulepszyć wizję, co pozwala przekształcić marzenia w konkretne, realistyczne plany


