O poznawaniu siebie

– Wiesz Mamo, bo ja czasami jestem bardzo, bardzo zły i nie wiem, dlaczego.

– Opowiedz mi o tym więcej kochanie.

– To tak jakby coś wewnątrz, ludzik jakiś, naciskał we mnie guziki, może jakby stanął na minę idąc po polu, a wtedy wybuchał i mówił mi: „A teraz, Krzysiu, będziesz krzyczał, ryczał i rzucał rzeczami” i ja to robię, ale potem, po kilku minutach, gdy rozglądam się dookoła, a pokój wygląda jakby huragan, tornado jakieś przeszło przez sam jego środek i widzę, ile to wszystko zrobiło złego, ile rzeczy zniszczyło – dumał chłopczyk, w tym momencie zupełnie spokojny. Po prostu był zaciekawiony samym sobą i próbował zrozumieć swoją naturę. Bardzo refleksyjny jegomość jak na swoje zaledwie kilka lat.

– A wiesz, co możesz zrobić, żeby ten efekt naciskania czerwonego guzika lub nadeptywania na minę zatrzymać? Co zrobić, żeby to w Tobie nagle nie wybuchało?

– Myślę, mamusiu. Pomyślisz ze mną? – poprosił delikatnie chłopiec.

I siedzieli we dwoje na kolorowym dywanie, w jasnym pokoju, otoczeni puzzlami i klockami oraz innymi dziecięcymi zabawkami. Siedzieli i dumali.

– Wiesz, jeśli będziemy się nad tym zastanawiać, to na pewno się dowiemy. Przychodzi Ci coś do głowy? – powiedziała delikatnie mama, pochylając się nieznacznie w jego stronę.

Rozważali jak zrozumieć siebie i zatrzymać się chwilę przed wybuchem…

– Wiesz Mamo, ja myślę, że to trochę jak z tymi oceanami, rzekami i morzami. Niby coś już o nich wiemy, ale wciąż tyle tam nieodkrytych zakątków. Tyle ryb, tyle stworów-potworów chowa się w podwodnych jaskiniach i zakamarkach, tyle ich stapia się z dnem, że tylko jak tam wpłyniesz i poruszasz wodą dookoła, to się pojawią. Są tam takie miejsca po których lubimy pływać i się w nich pluskać, bo jest nam bezpiecznie. To te sytuacje w których czujemy się pewnie i wiemy czego się po sobie spodziewać i nam się to bardzo, ale to bardzo podoba. Czasami jednak dotkniemy miejsca, które boli, gryzie nas od środka, o którym istnieniu wolelibyśmy nigdy się nie dowiedzieć, ale ono tam jest. Jak tylko je zruszamy, to woda piętrzy się, mętnieje, burzy się i niszczy dookoła wszystko jak tsunami. Pamiętasz te przerażające nagrania tych ogromnych fal, które niszczyły wszystko co było na brzegu? One też były spowodowane wybuchem wulkanu lub trzęsieniem ziemi. Coś wzburzyło wodę zanim ona dokonała ogromnego spustoszenia. Zanim wszystko zniszczyła.

Zamyślili się i zatrzymali w ciszy oboje na chwilę.

– I co teraz mamo? Nie chcę, żeby inni się mnie bali, jak tego tsunami… Nie chcę, żeby się ode mnie odsuwali. – zmartwił się i zasmucił chłopiec i wbił swoje przejrzyste, błyszczące oczy w jasną podłogę.

Mama natomiast pogłaskała go delikatnie po głowie i powiedziała:
– Musimy popływać po tych morzach i oceanach, zobaczyć gdzie się kryją straszydła, zajrzeć tam, gdzie najciemniej i spotkać wszystkie stworzenia-wspomnienia i trudne uczucia o których może wolelibyśmy zapomnieć. Zaprzyjaźnimy się z nimi, oswoimy je i sprawimy, żeby były mniej straszne, mniej niechciane, żeby były usłyszane, zrozumiane, zaopiekowane i zaakceptowane. Wtedy nie będą tak krzyczały jak się ich dotknie – schowane uczucia i rany, nie będą już czerwonymi guzikami i minami. Pomogę Ci je poznać. Będę przy Tobie w tej niezwykłej podróży poznawania siebie. Przytrzymam Cię za rękę, przytulę i wesprę, kiedy będzie trzeba. Dodam Ci siły, ale to Ty będziesz musiał mieć wystarczająco dużo odwagi, żeby się z nimi spotkać, żeby nie odwracać od nich wzroku, choć teraz wydaje się to być bardzo, ale to bardzo trudne.

– A jak już wszystkie oswoisz i zrozumiesz, dlaczego tak bardzo cię wzburzają, to może będziesz w stanie je zatrzymać przed naciśnięciem czerwonego guzika, przed tym jak coś w Tobie stanie na minę i uruchomi wybuch? – kontynuowała rozważania mama.

– Brzmi super mamo! Jak najwspanialsza przygoda! Jakbym był żeglarzem! Będę miał szablę w dłoni, przepaskę na oko i koszulkę w paski! I tyle mam zapału do szukania i odkrywania!

– Tak, poznawanie siebie do cudowna podróż! Wyruszamy?

– Wyruszamy! I codziennie będę myślał nie tylko czego dowiedziałem się o liczbach, książkach i o historii innych ludzi na tym świecie, ale też czego dowiedziałem się o sobie samym. Chętnie będę Ci to wszystko opowiadał!

– A ja zawsze chętnie tego posłucham – z delikatnym uśmiechem odpowiedziała mama. – Będę też teraz bardziej zwracała uwagę, czego nauczyłam się o sobie. Bo choć jestem Twoją mamą i jestem od Ciebie starsza, to również tak wielu rzeczy jeszcze nie wiem o sobie samej. Nie tylko o tym co mnie wzburza, ale też co zawstydza, co cieszy, co sprawia, że płaczę. Jest w nas tak wiele od odkrycia!

– To brzmi, jakbyśmy mogli uczyć się całe życie! – chłopiec był tą myślą zupełnie podekscytowany.

– Otóż to!

I oboje uśmiechnęli się do siebie, przytulili i cieszyli, że mają siebie nawzajem.

I spokojnie wrócili do układania puzzli i klocków, które leżały obok, zostawiając tę życiową przygodę poznawania siebie na chwilę później.

Ilustracja: Oliwia Matuszak (lat 10) 🙂

 

Udostępnij:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Telegram
WhatsApp
Print

Sprawdź inne bajki: